Dzien z zycia ucznia

Z DZIENNIKA POKŁADOWEGO czyli pierwszy dzień w szkole

1 września – mój pierwszy dzień w nowej szkole. Mama obudziła mnie bardzo wcześnie. Szybko umyłam się, zjadłam śniadanie i ubrałam. Nawet fajnie wyglądam w tej białej bluzce, nowej plisowanej spódnicy i lakierkach. Mama pozwoliła mi założyć kolorowe, plastikowe bransoletki – te od cioci Majki. Ale się cieszę i trochę zapomniałam, że mam tremę. Przecież nikogo tam nie znam! Czy ktoś będzie chciał ze mną usiąść w ławce? Wychodzimy z domu.

Przed szkołą jest już dużo ludzi. Wszystkie dzieci są odświętnie ubrane. Wyczuwa się lekki pośpiech i podenerwowanie. Ufff, ja też się denerwuję. Budynek jest bardzo duży i ładny. W holu wita nas Pani Dyrektor i zaprasza na salę, gdzie rozpocznie się uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Sala jest bardzo jasna i przytulna. Siadamy na przygotowanych ławkach. Obok mnie usiadł jeden chłopczyk, który ciągle płakał. Jego mama go przytuliła i ja też ścisnęłam mamę mocno za rękę. Ona pocałowała mnie i uśmiechnęła się. Będzie dobrze – szepnęła. Na koniec były życzenia pomyślności i dobrych wyników w szkole, śpiewaliśmy także piosenki o wakacjach i lecie. Pani Dyrektor wyczytała moje nazwisko i imię – moja klasa to I „a”, a moja Pani ma długie, jasne włosy i uśmiecha się do nas przyjaźnie. Teraz idziemy do naszej sali.

O! Co to? Zuzia z mojego przedszkola też tu jest? Ale się cieszę! Od razu siadamy obok siebie. Potem zabrała głos nasza Pani. Przedstawiła się i poprosiła, żebyśmy po kolei, także się przedstawili i opowiedzieli coś o sobie. W naszej klasie jest 7 chłopców i 8 dziewczynek. Wiktor często gra w piłkę nożną na boisku obok mojego domu, a Julka chodzi na basen tam, gdzie i ja pływam. Potem pani poprosiła, aby wszyscy uczniowie opowiedzieli o tym, w jaki sposób spędzili wakacje. Był to bardzo ciekawy temat. Ja całe wakacje spędziłam z rodzicami w górach. Z łatwością, więc opowiedziałam o przeżytych tam przygodach. Szczególnie utkwił mi w pamięci obraz związany z jazdą kolejką linową. Naszej pani bardzo podobały się nasze opowieści i ogłosiła konkurs plastyczny związany z pobytem na wakacjach. Był też czas na wspólne rozmowy i obejrzenie szkoły. Już wiem, gdzie są szatnie, toalety no i nasza klasa!

Dwie godziny minęły bardzo szybko. Kiedy mama po mnie przyszła powiedziała, że następnego dnia będę dłużej, bo aż 5 godzin.

Prosto ze szkoły mama zabrała mnie na lody. Po drodze spotkaliśmy Kasię z mojej nowej klasy. Było bardzo wesoło! Kasia jest bardzo sympatyczna i polubiłam ją od razu.

Wieczorem spakowałam plecak. Jutro lekcje rozpoczynam o 8.00. Zabieram swój nowy piórnik, książki i zeszyty. Jeszcze worek z butami na zmianę, a śniadanie spakuję jutro rano. Obiad zjem w szkole. Przygotują go specjalnie dla mnie, bo mam uczulenie na nabiał i seler. Mama powiedziała, że odbierze mnie zaraz po lekcjach i pójdziemy zobaczyć świetlicę szkolną. Czasem będę w niej czekała na przyjazd rodziców.

Pełna wrażeń kładę się do snu. Jestem ciekawa, co wydarzy się jutro w szkole. Mama miała rację. Nie było się czego bać! Jestem nawet dumna, że nie jestem już małym dzieckiem i nareszcie chodzę do prawdziwej szkoły!